sobota, 13 grudnia 2014

Spotted: Włóczykij

Wstęp

Wstępnie to może być mój tak jakby "zastępczy blog". W sumie jest on bardziej na zadanie z informatyki (śmiech). Może potraktuję go jak brudnopis? Albo zniszczę jak ten cały bestsellerowy dziennik  Keri Smith? 







Wędrowanie.

 Wędrowanie jest ciekawe. Bywam i włóczykijem, preferuję samotnie, jednakże zdarza mi się z jakimiś towarzyszami, z którymi będe w stanie filozofować całą drogę na różne tematy. Nawiązuję najchętniej kontakty z osobami konkretnymi i odważnymi. Podczas wypraw przeróżne ekstremalne rzeczy wyprawiamy, robię zdjęcia ciekawym, ''klimatycznym miejscom". Aby zabawa we włóczykija okazała się kapitalna potrzebna jest też wyobraźnia. Nawet w zwykłym mieście może pojawić się Las Vegas,  Czarnobyl, Kraina Czarów i inne wymyślone miejsca. U mnie je odkryłam. Czasem biorę łuk i udaję łuczniczkę, wojowniczkę. W tych miejscach aczkolwiek można daleko strzelać. "Odludniona zona".   To dobre rozwiązanie, jeśli ludzie Cię doprowadzają do ostatecznej eksplozji. Generalnie w każdym mieście można znaleźć ciekawe miejsca.
Więc podzielę się z Wami zdjęciami:


Mój łuk na torach kolei wąskotorowej. Mówiłam, że tory są klimatyczne? No cóż, na moim głównym blogu, gdzie robiłam "wykład o kolei". Generalnie najbardziej o metrze oraz ich klimatach.
Gardzę tym zdjęciem



Tu też kolej. To droga na słynny wiadukt, pod którym spędzilimiśmy dwie godziny oczekując na koniec burzy. Graliśmy w gry słowne i chroniliśmy się przed piorunami. Generalnie wiele razy odwiedzamy wiadukt. Przechodzimy rurami pod nim oraz po barierkach. 
Naprawdę czasem moglibyśmy się zabić. 

Zdarzają się czasem efektywne zdjęcia drzew.

Słynny wiadukt. 

Tu macie w wersji kolorowej. Preferuję jednak zdjęcia czarnobiałe. 
Nie cierpię kolorowych. Tamte były klimatyczniejsze.






Stoimi na wiadukcie. Zaraz planujemy przejść na drugą stronę. (to niebezpieczne!)

Schody ze zbocza wiaduktu.

Jeszcze raz i widok na tory ;)





Opuszczony dom. Pamiętam, że mieliśmy w nim exploring. Kręciliśmy o nim film i przebieraliśmy 
się za różne straszydła. Uciekaliśmy przed różnymi ludźmi, kręcąc ich z krzaków, bez ich wiedzy. 
Byliśmy również u niego w piwnicy, gdzie leżało multum gruzu. 

Uwielbiamy takie miejsca. Jedna ze ścian wejściowych domu. 
"UWAGA TU STRASZY"
Było wiele w nim podpisów, grafitti, i innych straszydeł.
My oczywiście również się podpisaliśmy.


Widok na opuszczony dom z chałdy.



Część chałd

Ciekawe zdjęcie. 





Koleje.
Koleje..








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz